O tym, jak pamiętał stare książki z dzieciństwa
Miałem znaleźć jakąś baśń Andersena, taką ładną, bardzo...
Uła, wam to pokażę! Patrzcie, nie googluję nic, ręce mam tu. Książka wyglądała, miałem chyba 5 albo 6 lat. Nie pamiętam, ale pamiętam doskonale, jak książka wyglądała.
Była prostokątna. Takiego bardzo ciemnozielonego koloru, takie jakby pasiaki. Patrzcie, googlujemy.
Oj, chyba takiej tu nie ma nawet. O Panie, tu nawet takiej nie ma. O, to też miałem.
Ja nawet miałem takie coś z przypowieściami religijnymi. Miałem normalnie ten, bo mi babcia kupowała. Jak wam mówiłem, moja babcia to mi kupowała.
W chuj miałem takich książek z przypowieściami. To były takie niewielkie książeczki, na przykład o Łazarzu, o kimś jeszcze. Miałem, pamiętam, taką starą książkę.
Nazywała się SAVANNAH. Było napisane SAVANNAH na początku i była chyba jakaś antylopa. I to mówiłem o tej antylopie.
Zobacz, za dzieciaka. I pamiętałem, że była antylopa na okładce, a nie jest wcale wyeksponowana na cały kształt.
A pamiętałem. Ja miałem 5, 6, 7 lat jak to oglądałem i czytałem, bo to były obrazki i opisywało, czym się żywią, gdzie występują.
Bardzo dobre to było. Mam w chuj dobrą pamięć do niektórych rzeczy i to jest pojebane. Ja się cieszę z tego.