O tym, jak z bólem łba chodził do pracy i rozbił Seata

Gościu, ja z bólem łba do pracy musiałem zapierdalać, bo jakbym nie poszedł, to by mnie wyjebali. Wy nie znacie, kurwa, życia, jeżeli wy się dziwicie, że ktoś z bólem głowy idzie do sklepu czy do pracy, przepraszam, to wy, kurwa, zjeby pierdolone, nie pracowaliście ani, kurwa, nie zrobiliście nic w życiu oprócz wzięcia hajsu od rodziców. Jeżeli dla ciebie jest dziwne, że ktoś pójdzie zrobić zakupy z bólem głowy czy pójdzie do pracy z bólem głowy, stary...

Masz samochód? Nie. Kiedyś miałem, ale miałem wypadek, przykry wypadek. Samochód poszedł do kasacji, nawet podłoga była złamana, wszystko, a ja wysiadałem przez szybę od kierowcy, którą musiałem zbić, żeby wysiąść. Więc chyba tak.

Nie z mojej winy? No, wciąż nie tak było. Ja po prostu jechałem i chłop, kurwa, jakiś pierdolnięty też był, zahamował. Nie pamiętam czym, jakim oplem. Gość, który jechał za nim, Seicento, pierdolnął w niego, a ja jebnąłem na trzeciego w nich. Nie oszukujmy się, na początku jest, misiu, kochanie, myszku, a później jest gówno.

Jakie miałem auto? To był Seat Ibiza 1.6 na systemie Porsche, 147 koni.

Ładowanie strony