O tym, jak laski w Mielnie uciekły, bo kolega nie miał skarpetek

Jak pojechaliśmy do Mielna sobie w cztery osoby: ja, Biały, Krzemień i... ja, Biały, Krzemień i... jak on miał? Jestem debilem, nie pamiętam. Żonka czwartego z ekipy. Ja, Krzemień, Biały i... On jest trenerem generalnie piłki nożnej, tylko nie pamiętam, jak on ma. Marcin ma na imię. Nie pamiętam nazwiska, Marcin. Ale nazwiska nie pamiętam. Kurwa jebany, jak on miał? Ha ha! Zatem karaś. Zatem Marcin Karaś, kurwa, jak on miał? Poczekaj. Marcin. On trenował piłkę nożną w Warszawie. Zaraz wam znajdę na Facebooku. Ja nie mam... Żartowałem, nie mam Facebooka. Chyba by skasował z kumpli, ty. Nie, żartuję, mam go. Dobra, wiem, który Marcin. Stachu, kurwa, no. On, widzę, dalej trenuje. T.O.S.G.G.H. pracuje w wasz... Nieważne, zapomnijcie, ja nic nie mówiłem. Czemu, kurwy, przypału narobicie jakieś pierdolone szmaty? Nieważne, nie było żadnego kolegi.

No to żeśmy sobie pojechali do Mielna i słuchajcie. Tańczymy sobie na dyskotece, z tym właśnie ze Stachem i z Białym. Tańczymy sobie zajebiście, podbijają do nas laski, takie fajne, naprawdę. Tańczą z nami tego, tańczymy, i podbija Krzemień. One tak na niego, na nas. Na niego, na nas. I odbiły. Ja na Białego. Biały na Stacha, a Stachy na miły. O co chodzi? Ja patrzę, pukam Białego, pokazuję akcję. Człowieku, wpadł na to Stach bez skarpetek na imprezę. Mówię: ja, ty. I tak, wielkie, spierdoliły od nas. Mówię: ja pierdolę. Mówię: jaki przypał, ty. On se tańczy zadowolony, podbija do nas, i mówię: no takie te buty i odbiły. Ja mówię: o co chodzi? Powiedziałbym, bez skarpetek na imprezę, w przemoczonych butach. Przecież, mówię, ja pierdolę, ty. Ale dobrze, Mielno wspominam.

Ładowanie strony