O tym, jak dostał po mordzie za pomyłkowego SMS-a

Raz miałem taką sytuację. Przyjechałem do domu, zjeść piesę z kobitą, i budzi mnie ból mordy, kurwa. I nie wiem, o co chodzi. Ona stoi nade mną, wypierdoliła mi w mordę. I mi SMS-a pokazuje od koleżanki: kochanie, ty śpisz? A za dwie minuty, kurwa, SMS: o kurwa, sorry! To było do chłopaka mojego, a tak samo macie na imię. I co ja miałem zrobić? Niby pomyłka...

Tak, a wiesz, co najlepsze? Ona już była na dole, już poszła, pojechała już sobie, bo kazałem jej wypierdalać za to, że mi za darmo wyjebała. Bo nie słuchała nawet.

No dlatego nie lubię. Ja nie chcę, naprawdę uwierzcie mi, ja mam dosyć głupich związków ograniczających mnie czy wpływających, kurwa, źle na moją psychikę. Naprawdę, ja mam już tego, kurwa, serdecznie dosyć. Jak nie? A jak? Dlaczego miałem jej oddać? Kazałem po prostu jej, kurwa, pakować torbę i wypierdalać, no. Ja się nie będę szarpał z klientką, ty. Człowieku, nie ma co. No tylko tutaj spokój, jeszcze, kurwa, chuj, ty się przewróci czy coś, kurwa, przypadkiem, i ja będę miał przypał. Na chuj mi to jest potrzebne, człowieku.

Znaczy wiesz co, ja kiedyś paliłem i rzuciłem już. I też powiem ci szczerze, że nie wiem, nie wiem. Chyba nie potrafiłbym być już z dziewczyną, która pali. Wiesz, kiedyś byłem z dziewczyną, która paliła, i nie paliłem. To skończyło się tak, że zacząłem palić.

Ładowanie strony