O tym, jak sygnałami nabił rodzicom rachunek za telefon
Rachunek za telefon, stary. Ja kiedyś, ej, słowo wam daję, jakiś miałem przypał od rodziców, kurde, bo chciałem bardzo telefon. I potem, bo kiedyś było tak, że minuta połączenia była 2.70 chyba nawet i minuta połączenia była liczona już od momentu, kiedy sygnał komuś wypuszczałeś. I ja sobie puszczałem sygnały do znajomych, kurwa, przez tydzień i przyszedł mi taki rachunek...
Wiesz, ja normalnie... Jak się bałem rodziców, że płakać normalnie zacząłem. Stary, wszystko mi powiedział, tego nie będziesz miał, tego nie będziesz miał... Ja w ogóle nie wiedziałem, że to tak działa, no nie...
Naprawdę, kurde, głupie rzeczy człowiek za dzieciaka robił... Chyba po tygodniu, za 3 albo 7 dni przyszło, kurwa, z 5 czy 6 stów, jak nie lepiej, nie pamiętam, bo to była taka duża suma, że to było pół wypłaty, powiedzmy, na tamte czasy, no nie?
To naprawdę... kurde, głupio tak, człowiek pomyślał, kurde, tyle pieniędzy, wiesz. No ale no nie wiedział człowiek.