O tym, jak Tajemnicze Złote Miasta zrobiły mu wodę z mózgu
Teraz chcielibyście wiedzieć, skąd moje zamiłowanie, kurwa, że tak powiem... nazwijmy to kulturą Inków. Chcecie wiedzieć, skąd moje zamiłowanie kulturą Inków, Majów, tych wszystkich Olmeków? Chcecie wiedzieć, skąd się to wzięło? Chcecie wiedzieć, skąd moja pasja do tych wszystkich legendarnych rzeczy zeszła? To zaraz wam pokażę.
Czy ktokolwiek z was to zna? To jest najstarsza bajka, jaka leciała w telewizji. Tajemnicze Złote Miasta. Esteban. I taka dziewczyna Zia, potomczyni Inków, czytała. Ja z tego się wszystkiego nauczyłem praktycznie.
Generalnie to wszystko kręci się wokół koncepcji napędzania energią słońca wszystkiego, tak jak było w starożytnych tych Tajemniczych Złotych Miastach. Tajemnicze Złote Miasta, które ja oglądałem na przykład za dzieciaka. To była bajka. Pokazywałem wam to. Była ta bajka.
Ona polegała na tym, że oni szukali złotego miasta, tego legendarnego Eldorado. Dzięki temu dowiedziałem się o Eldorado, o złocie, o konkwistadorach, o wszystkim, co tam panowało. O Olmekach, o Majach, o Tepi, o Kipu. Wiecie, o co mi chodzi? Ja dzięki tej bajce pół rzeczy za dzieciaka już skumałem na temat takich starożytnych rzeczy. Ta bajka była fajna. Zobaczcie, jaka fajna piosenka jest. Wszechświat, Majowie, Inkowie, Olmekowie.